wtorek, 17 października 2017

bo rolety nie muszą być nudne, a dziewczęce różowe ...

Nasz remont właśnie mam nadzieję, że dobiega końca. Chciałabym już zakończyć wszystkie tego typu prace, ale zwyczajnie zawsze jest coś do zrobienia. Pokój dziewczynek już mniej więcej jest skończony. Skupiliśmy się teraz na różnych dodatkach, w tym również roletach. 
Nie chciałam typowych jednolitych, ale takie dziewczęce również nie do końca mnie urządzały, uważam, że szybko by się znudziły. Człowiek nie nadąża za nowościami bajkowymi, a co mówić o zmianie rolet co chwila. ;)
Postanowiliśmy pójść na kompromis i zamówić fotorolety ze sklepu Dekowizja. Idealne jest to, że wszystko projektujemy sami. Mamy maksymalne wymiary, z których możemy skorzystać i parametry ustawiamy dowolnie. Mi udało się idealnie wstrzelić z wymiarami, bo zazwyczaj różnie to bywa z moimi pomiarami ;)

Wybraliśmy rolety zaciemniające, bo pokój dziewczynek jest słoneczny i czasem przyda się zaciemnienie. Poza tym obawiałam się, że te przepuszczające światło będą cieńsze i wzór nie będzie już tak ładnie wyglądał. Te są z grubego, porządnego materiału. Świetnie się prezentują na oknie. Muszę przeforsować jeszcze zdjęcie firanki, bo bez niej wygląda to o wiele lepiej.

Podsumowując, fotorolety to był strzał w 10, są porządne i ładnie wyglądają czyli takie dwa w jednym. Dodatkowo mamy ogromny wybór z różnych kategorii: KLIK.
Ja na pewno jeszcze się skuszę na komplet do salonu. 





Co sądzicie o fotoroletach?
Stawiacie na klasykę czy wolicie kolorowe wnętrza?

5

poniedziałek, 16 października 2017

AVOCADO style modnie i wygodnie

Kiedyś bardzo lubiłam wszelkiego rodzaju bluzy, później ze względu na pracę musiałam zaopatrzyć się w większą ilość eleganckich ubrań. Niedawno zaczęłam dokupować również i sportowe rzeczy, które na jakiś czas prawie wcale nie zajmowały mojej szafy. Dzisiaj chciałam Wam pokazać kolejne zamówienie internetowe oraz napisać kilka słów o produkcie. 
Trochę brakowało mi takiego sportowego luzu, zapewne jak większość z Was po przyjściu do domu, przebieram się od razu w coś wygodnego, co nie krępuje ruchów. Jakoś nie umiem w tym samym chodzić i w domu i wychodzić. 

Zdjęcia poglądowe w internecie bardzo często wprowadzają w błąd, wiadomo są podrasowane przez programy graficzne i czujemy wielki zawód kiedy otwierając paczkę widzimy jak naprawdę wygląda dana rzecz. 

W przypadku sklepu Avocado miałam bardzo podobne obawy, jednak zostałam mile zaskoczona. Bluza była ładnie zapakowana, a przede wszystkim zgadzała się ze zdjęciem podglądowym. Jeżeli chodzi o jakość to uszyta jest z bardzo miękkiej, grubej bawełny. Jest bardzo przyjemna w noszeniu i przede wszystkim bardzo ciepła, idealna dla takiego zmarźlaka jak ja, tym bardziej, że rano i wieczorem jest już dość chłodno.

Co jeszcze odróżnia bluzę od innych? Kaptur, a dokładniej jego forma. Bardzo często bluza jest ciepła, ale 'wieje nam po szyi'. Tutaj jest fajne wyższe wykończenie i tak naprawdę możemy się opatulić w niezły kokon. ;) Dodatkowo chyba fajniej to wygląda niż w typowych bluzach.

Podsumowując, Avocado oferuje dokładnie to co na zdjęciach. Rozmiary również zgadzają się ze standardowymi. Kuszą mnie jeszcze bluzki z napisami i zapewne znowu skuszę się na czarne. ;)


A na koniec chciałam jeszcze dorzucić kilka inspiracji ze sklepu:

Bluza 1 - klik / Bluza 2 - klik / Bluza 3 - klik

Więcej śmiesznych bluz znajdziecie tutaj: KLIK

Koszulka 1 - klik / Koszulka 2 - klik / Koszulka 3 - klik


A Wam jak się podoba asortyment sklepu?


3

piątek, 13 października 2017

Cellbes jesienne nowości ubraniowe

Aktualnie ubrania zamawiam głównie przez internet, w galeriach najczęściej odwiedzamy sklepy z ubraniami dla dzieci czy z zabawkami. Poza tym zakupy z dwójką dzieci to raczej średnia frajda. Jednak są też minusy takich zakupów, nie zawsze musimy trafić z rozmiarem. Dzisiaj chciałam Wam pokazać moje zamówienie ze sklepu Cellbes. Czy produkty są zgodne ze zdjęciem? Czy trafiłam z rozmiarami?
Jako małe dziecko uwielbiałam kałuże, a co za tym idzie również kalosze. Jestem strasznym zmarźlakiem, a najszybciej marzną mi właśnie stopy. Postanowiłam zaryzykować i zamówić krótkie kalosze na deszczowe dni. Zdjęcia poglądowe w 100% oddają rzeczywisty wygląd butów, są wykonane porządnie i moim zdaniem warte swojej ceny. Nie są typowymi ciężkimi kaloszami, mają ładne klamerki i materiałowe wstawki. Jednak nie wiem jak to się stało, że nie sprawdziłam długości wkładki, ale na pewniaka zamówiłam rozmiar 38 i niestety są sporo za duże, a szkoda, bo prezentują się naprawdę fajnie. 



Dostępne w sklepie Cellbes: KLIK

Kolejne to typowe tenisówki, tylko, że z eko skóry. Białe buty wytrzymują u mnie dość krótko, mam ten defekt szybkiego niszczenia butów. Jednak brakowało mi właśnie takich, zwykłych "cichobiegów" do noszenia na co dzień. Buty bardzo fajnie się prezentują, wyglądają również na takie, które nie zniszczą się w pierwszym miesiącu noszenia. Zastanawiałam się również nad ich czarną wersją, ale zdecydowałam się na białe, ponieważ w przypadku czarnych ta biała, gruba podeszwa niekoniecznie mi pasowała. 



Buty dostępne w sklepie Cellbes: KLIK

Ostatnia rzecz, to najzwyklejsze jeansy, których tak bardzo potrzebowałam w swojej szafie. Chyba, każdy musi mieć chociaż jedną parę właśnie takich prostych spodni jeansowych. Pasują do wszystkiego i przede wszystkim ciemne wyszczuplają sylwetkę. Jeansy porządnie wykonane, ładnie wyglądają, ale chyba w myślach odjęłam sobie parę centymetrów, bo niestety się w nie nie zmieściłam. Są na bardzo szczupłą osobę, także trzeba pamiętać o dokładnym wymierzeniu się.


Dostępne w dwóch odcieniach tutaj: KLIK


Znacie sklep Cellbes?
Często kupujecie ubrania przez internet?

5

czwartek, 12 października 2017

LIFERIA Jesienna Aura

Jesienne pudełka przychodzą wraz z nadchodzącą jesienią. Nie byłoby w tym nic złego gdyby to była złota jesień, a nie taka paskudna. Jesteście ciekawe co Liferia przygotowała na ten czas? Zapraszam na przegląd pudełka.
Od dłuższego czasu zastanawiam się również nad otwarciem firmy i myślę, że pomocne okażą się wszelkie fundusze europejskie, które pozwolą na lepszy start. 



POSTQUAM - KONTURÓWKA DO UST CARMEL / HISZPANIA

Konturówka w neutralnym kolorze idealnie podkreśli kontur Twoich ust. Możesz obrysować nią wargi i użyć ulubionej szminki lub pomalować nią całe usta, aby cieszyć się trwałym makijażem ust w kolorze nude.

30 zł/ szt.




OOH! - OILS OF HEAVEN MORNING FACE OIL /ANGLIA 

Olejek Moringa może być stosowany zamiast kremu do twarzy i świetnie się spisze nawet pod makijaż. Dzięki kwasowi oleinowemu, witaminie A i C chroni przed wolnymi rodnikami i nawilża skórę. Dodaj kroplę do ulubionego kremu lub stosuj solo.

49 zł/ 15 ml


GREENFROG BOTANIC - ŻEL DO MYCIA CIAŁA /ANGLIA 

Organiczny żel delikatnie oczyszcza, ale nawilża skórę dzięki aloesowi. Nie zawiera SLS-ów ani parabenów, jest odpowiedni dla wegan i cruelty free!

19 zł/ 100 ml


NABLA - CIEŃ W KREMIE W ODCIENIU CHRISTINE / WŁOCHY 

Kremowy cień do powiek o szampańskim kolorze rozświetli każde spojrzenie. Wodoodporny cień w kremie gwarantuje nieskazitelny i nasycony makijaż oka, a w dodatku jest odpowiedni dla wegan. Może być nakładany na powiekę solo, albo jako poza pod inne cienie.

50 zł/ szt.



BEE GOOD - HONEY & PROPOIS 2W1 CREAM CLEANSER /ANGLIA

Niezwykle kremowy żel do oczyszczania skóry twarzy wraz z muślinową ściereczką do kompletu zapewni idealny demakijaż i oczyszczenie skóry Zawiera m.in. miód wielokwiatowy, propolis i olej abisyński. Dzięki naturalnym składnikom odpowiedni do wszystkich typów cery. Może być stosowany rano i wieczorem.

24 zł/ 30 ml


To chyba pierwsze pudełko od czasu powstania Liferii, w którym brakuje mi czegoś 'wow'. Jednak poziom jest zachowany, idea pudełka również, ponieważ nadal poznaję nowe marki, często niedostępne u nas. 
W tym miesiącu mamy większość pielęgnacji dwa produkty z kolorówki. Z produktów kolorowych cieszy mnie obecność cienia do powiek, konturówka ma ładny, naturalny odcień, ale rzadko ich używam.
Jeżeli chodzi o produkty pielęgnacyjne to mamy tu olejek do twarzy, co prawda trochę się obawiam, bo moja skóra jest podatna na zapychanie, ale być może spróbuję. Jeżeli nie sprawdzi się na skórze to na pewno zastosuję do olejowania włosów.
Kolejny jest żel do mycia ciała o pięknym, delikatnym zapach, szkoda tylko, że o takiej małej pojemności.
Ostatnio coraz częściej używam żeli do mycia twarzy, dlatego jestem bardzo ciekawa jak wypadnie produkt z Bee good.

Podsumowując, pudełko nie jest złe, jest całkiem w porządku. Zabrakło mi produktu, który by mnie zaskoczył, ale jest sporo przydatnych produktów, a przede wszystkim nowości mało znanych marek.

4

wtorek, 10 października 2017

Zaful jesienne nowości

Tydzień. Tydzień było dobrze i znów jesteśmy chore. Nie znoszę takiej jesieni, szarej i deszczowej. Brakuje mi słońca i chętnie zakopałabym się i wyszła dopiero wiosną. Na wiosnę czekam z wielką niecierpliwością, ale wiem, że jesień i zima na pewno będą się ciągnąć więc mogę tylko pomarzyć.
Dzisiaj mam dla Was mały podgląd zamówienia ze sklepu Zaful. To chyba jedyny sklep co do którego nie mam wątpliwości, że ubrania są dobrej jakości. Jak było tym razem? Czy ze wszystkiego jestem zadowolona? Zapraszam na wpis.
Na pierwszy rzut idzie koszulka, która okazała się rozczarowaniem i przeznaczę ją pewnie do spania. Na zdjęciach katalogowych wygląda dużo porządniej, a przyszło hmm. Coś w rodzaju prześwitującej, rozciągniętej tuniki. W dodatku kolory są dość wyblakłe, a szkoda, bo miałam nadzieję na fajną koszulkę.
Podejrzyj zdjęcia i cenę: KLIK

Kolejna koszulka jest już znacznie lepszej jakości. Wykonana z grubej bawełny, ze świetnym napisem. Uwielbiam takie koszulki. Ciekawa jestem jedynie czy napis przetrwa pranie w pralce.

Podejrzyj zdjęcia i cenę: KLIK

Koszulka z wściekłą pandą i bezcenna mina mojego męża, która powiedziała wszystko. ;) No co, w takim wieku nie wypada być trochę rąbniętym? ;) Koszulka podobnej jakości jak powyższa, również z grubej bawełny i tu podobne obawy czy aplikacja przetrwa pranie. Upiorę kilka razy i zedytuję wpis. 
 Podejrzyj zdjęcia i cenę: KLIK

Ostatnia rzecz to kurtka, to chyba moja pierwsza kurtka bez kaptura. Nie noszę czapek więc chociaż kaptur muszę mieć. Zamówiłam rozmiar L i jest na mnie trochę za duża. Nie mniej jednak wygląda bardzo fajnie, jest porządnie uszyta, a kwiatowe wzorki dodają jej uroku. ;)

Podejrzyj zdjęcia i cenę: KLIK


Całe zamówienie:

Koszulka biała: KLIK
Koszulka czarna "born to..": KLIK
Koszulka z pandą: KLIK
Kurtka: KLIK


Wpadło Wam coś w oko?

4

sobota, 7 października 2017

Kilka słów prywaty ... + aktualizacja (miła niespodzianka)

Aktualizacja ...

Kochani dziękuję za wszystkie komentarze pod wpisem, wychodzi na to, że ile osób tyle opinii. Sporo jednak pokrywa się z moimi spostrzeżeniami. Mam dla Was (i dla siebie) niesamowitą wiadomość. 
Firma Savicki oferująca biżuterię zainteresowała się naszą historią i postanowiła podarować nam takie same obrączki jakie nam zginęły! To niesamowite, że są jeszcze firmy, które nie są nastawione na czysty zysk, a potrafią zainteresować klienta tak miłym gestem.
Przyznam szczerze, że marka Savicki była dla mnie nieznana, zapewne dlatego, że wszędzie mamy bijące po oczach reklamy marek, w których nie do końca jakość idzie w parze z ceną, o czym niestety boleśnie się przekonałam, a takie perełki są schowane w czeluściach internetu. ;)

Dziękujemy jeszcze raz! Będzie to cudowna forma odnowienia naszej przysięgi. ;)

*************************

Chciałam dzisiaj poruszyć pewien temat, który od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju i jestem bardzo ciekawa Waszej opinii. Większość z Was jest pewnie na etapie zakładania rodziny lub posiada już rodzinę. Czasy zmieniają się bardzo drastycznie, przyznaję szczerze, że mocno mnie to przeraża, tym bardziej, że mamy dwie córki. Wiadomo, że wszelkie technologie zmieniły się na lepsze, ale wydaje mi się, że podejście do życia zmieniło się na dużo gorsze. Temat dzisiejszych dzieci jest tematem rzeką, ale bardzo ciekawi mnie jedna rzecz: rozwody. 

Kiedyś rozwodów było zdecydowanie mniej, obecnie na każdym kroku mam jakieś rozwiedzione małżeństwo. Zastanawia mnie przyczyna. Czy naprawdę niezgodność charakterów możemy uznać za powód? Czy nie umiemy pójść na kompromis? Czy może rutyna powoduje chęć zmian? Tylko czy te zmiany będą stałe? W każdym związku nadchodzi szara codzienność, jest to nieuniknione. Jednak nawet po kilku latach trzeba utrzymywać tą iskierkę, która nas połączyła.

Przeraża mnie to jak łatwo jest coś przekreślić. Czy nie warto naprawić zanim się czegoś pozbędziemy? Idealnym odzwierciedleniem wielu dzisiejszych małżeństw są sprzęty domowe. Produkowane w ten sposób, żeby już się nie opłacało naprawiać. 

Jestem mężatką od 6 lat, oboje jesteśmy strasznymi nerwusami i uparciuchami. Bywa ciężko, bo mamy trudne charaktery, ale mamy jedną zasadę, której się trzymamy: nie kładziemy się spać pokłóceni. Możemy trzaskać drzwiami, krzyczeć, ale nie obrażamy się, bo słowa ranią najbardziej, a te wypowiadane pod wpływem złości są nieprzemyślane. 
Poza tym fajnie się czasem pokłócić, nawet dla oczyszczenia atmosfery i samego godzenia się. ;)


Przez te 6 lat małżeństwa bywało różnie, jednak dla mnie najważniejsze jest to, że z każdej sytuacji wychodzimy razem. Każde z nas ma swoje zainteresowania i pasje, bo moim zdaniem nie sztuka spędzać każdą chwilę razem. Staramy się siebie zaskakiwać, bo to podtrzymuje dobre relacje. 
Zdaje sobie sprawę z tego, że 6 lat to tak naprawdę żaden wyczyn, jednak coraz więcej w moim otoczeniu rozwodów i myślę, że aktualnie dziwić może fakt, że ktoś jest w jednym związku, a rozwody stają się coraz bardziej 'naturalne'. 

6 rocznica chyba nie bez powodu nazywa się żelazna. ;) Nerwy musimy mieć żelazne, a ponadto żelazne stają się nasze relacje.
Nasza tegoroczna rocznica będzie na pewno przez nas zapamiętana na dłużej, jednak nie z tej pozytywnej strony. Podczas wakacji zgubiliśmy albo zostały nam skradzione obrączki. Bardziej skłaniamy się ku kradzieży, bo przeszukaliśmy wszystko dookoła i jak kamień w wodę. Możliwe, że była to dla nas bolesna nauczka, żeby ich nie ściągać. Przez tyle lat nie zdejmowaliśmy ich nawet do remontu mieszkania i mimo wszystko nadal były jak nowe. Pamiętam jeszcze moment ich wybierania, kiedy to oboje mieliśmy w myślach płaskie, ścięte obrączki, najprostsze, bez zbędnych udziwnień. Sama również nie chciałam ozdobnych kamieni, bo chciałam, żeby były takie same. Poza tym ozdobny miałam pierścionek, więc jak na mój minimalizm biżuteryjny było wystarczająco.
Jest nam żal tym bardziej, że to był to nasz pierwszy wspólny zakup, oczywiście nie licząc sprzętów gospodarstwa domowego. ;) Jednak mąż znalazł pozytywną stronę naszej straty, moja obrączka nie będzie przyciągać płci przeciwnej. ;) Tylko czy to faktycznie prawda z tą mocą przyciągania przez obrączkę na palcu?

Swoją drogą przy okazji naszej straty usłyszałam też wiele głosów, ze śmiesznymi dla mnie zabobonami, jakoby teraz po stracie obrączek nasze drogi miałyby się rozejść. Tak jakby symbol naszego małżeństwa miał decydować o naszym losie. Nigdy nie wierzyłam w przesądy, ba, nawet mojemu mężowi zegarek kupiłam, a przecież podobno kupując go liczę czas do rozstania, czy coś równie śmiesznego. Zdaję sobie jednak sprawę, że wiele osób wierzy w przesądy i nie zamierzam tego w żaden sposób negować, każdy wierzy w co chce.

Mimo tej przykrej sytuacji, nadal jesteśmy kochającym się i wspierającym małżeństwem, przecież tak naprawdę obrączki to tylko symbol naszej miłości. Mam nawet wrażenie, że takie sytuacje zbliżają do siebie dwoje ludzi, nas nasza zguba na pewno zbliżyła. Dodatkowo mamy teraz wspólny cel: zbieramy na obrączki! ;) Zazwyczaj zbieraliśmy na prezenty dla siebie wzajemnie, a teraz mamy wspólną skarbonkę. ;)
Mam nadzieję, że będziemy świętować niejedną okrągłą rocznicę, bo kto jak nie my ;)



Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania. Jak się zapatrujecie na kwestię rozwodów? Jesteście za tym, żeby starać się naprawić czy lepiej odpuścić i szukać szczęścia dalej?

30
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.